I know it's hard, but please. Don't let me go ..
Ok, to na początek .. Piszę sama, nie tłumaczę. Nie mam tutaj zbyt dużo do gadania więc po prostu życzę miłego czytania . Mam nadzieje że się spodoba < 3
piątek, 5 lipca 2013
Ups , przepraszam ..
Ok, chciałabym tylko przeprosić za błędy i czcionkę w rozdziale 3 . Pisałam na komórce więc trochę miałam trudno.. mam nadzieję że się rozczytacie x D ; *
Rozdział trzeci .
Biegłam przez las, nie wiem czemu, nie wiem przed kim .. Ok .. gdy wybiegłam na jakąś ścieżkę usłyszałam że coś wyłania się zza krzaków, sądząc po sylwetce był to mężczyzna, umięśniony mężczyzna, była noc wiec nie widziałam jego twarzy. Podszedł do mnie i położył swoją dłoń na moim ramieniu, przeszedł mnie niespodziewany dreszcz. Mrugnęłam a gdy ponownie otworzyłam oczy obudziłam się w swoim łóżku. Była sobota więc postanowiłam że jeszcze się prześpię ale oczywiście ktoś .. a konkretnie moja mama nie pozwoliła mi na to.
- Destiny! Wychodzę do pracy zajmij się bratem! - z dołu wydobył się głos mojej matki która pośpiesznie szykowała się do pracy
- Dobra, zaraz zejdę - usiadłam na skraju łóżka i przetarłam oczy. Wzięłam szybki prysznic, jest lat więc ubrałam na siebie zwykłe krótkie spodenki i luźną bluzkę po czym zbiegłam na dół. W salonie czekał już mój mały braciszek.. Boże! jaki on słodki! .. ma dopiero 3 latka a już doprowadza mnie do szaleństwa .. w dobrym znaczeniu mówiąc.
*
Pod wieczór, około godziny 22 z uwagi na mojego małego brata wszyscy już albo spali, albo oglądali po cichu telewizję w salonie. Powiedziałam już mamie że idę wcześniej spać więc udałam się do swojego pokoju, ściągnęłam szlafrok po czym ukazał się mój strój na imprezę. Tak, nie mam zamiaru przegapić tej imprezy .. miałam na sobie obcisłą spódnicę i luźną bluzkę. Nie wyglądałam ździrowato .. Nagle zabrzęczał mój telefon informując że dostałam sms.
- Gotowa? - to Caroline która właśnie czekała przed moim blokiem.
- Już schodzę.. - Odpisałam po czym wzięłam swoje czarne szpilki w dłonie i zeszłam na boso po schodach pożarowych aż w końcu znalazłam się na ulicy. Założyłam szpilki i ruszyłam do samochodu który był co najmniej 4 kroki ode mnie. Jechałyśmy wpajając się w głośną muzykę wydobywającą się z głośników auta.
*
Z początku impreza była fajna, wszyscy dobrze się bawili, śmiali się i pili wszystkie te rzeczy. Tak było do czasu gdy wyszliśmy na dwór do ogniska. Wszyscy byli kompletnie zatraceni przez ten czas. Byłam pijana, ale nie zbyt pijana. Trzeźwa na tyle by wiedzieć co się dzieje, ale pijana na tyle by dać się objąć kompletnie obcej osobie.
-Cześć kochanie- powiedział niewyraźnie jakiś facet, o boże! to ten sam co ostatnio wyrwał mnie do tej alejki, pamiętacie?- co ty na to, żebyśmy poszli do domu i pokażę ci chwilę ze swojego życia?- to nie było pytanie. To pozwoliło wytrzeźwieć mi na tyle, aby wiedzieć, że to nie było dobre.
-Umm, nie- odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku domu. Naprawdę nie chciałam tu być dłużej. Miałam złe przeczucie, nie mogłam zostać. Przed wejściem do środka pomieszczenia poczułam dwie, zimne dłonie, które obróciły mnie. Twarz kolesia, który chciał zabrać mnie do domu spotkała mnie. Teraz na serio chciałam uciec.
-Dalej kochanie, nie bądź taka. Mogę sprawić, że poczujesz się dobrze.- Wyszeptał ostatnią część.
-Powiedziała, nie- wyrzuciłam próbując się od niego odwrócić. Zauważył to jednak, zacisnął mocno zęby.
-Nie musisz być taką dziwką- Zacisnął uścisk na moim przedramieniu.
-Zostaw mnie w spokoju- powiedziałam przez zaciśnięte zęby tak bardzo chciałam się wydostać. Oparł się o drzwi, a jego twarz z znalazła się niebezpiecznie blisko mojej. Zapach alkoholu bijący od niego przyprawiał mnie i mdłości. Założył kosmyk moich włosów za ucho i pogłaskał mnie po policzku.
-Mogę powiedzieć, że będziesz wyzwaniem- wyszeptał. Próbowałam uwolnić się z jego uścisku, ale to nie działało. Przywarł mnie znowu do drzwi, a ja załkałam głośno.
-To nie jest wykorzystywanie laleczko. Po prostu pozwól się temu wydarzyć.- Zaczęłam płakać.
-Daj mi spokój! Pomocy! Niech mi ktoś pomoże! Pomoc...- Zostałam uciszona przez palący ból na mojej twarzy. Uderzył mnie. Mocno. Załkałam ponownie, a on zaczął się śmiać. Po tym zaczął niechlujnie obcałowywać mą twarz.
-Odejdź. Proszę, nie... - Mój głos łamał się przy każdym słowie.
Nagle mężczyzna przede mną zniknął, a jego miejsce zajęła inna postać. Nie mogę powiedzieć jak on wyglądał, gdyż stał plecami do mnie, ale stał jakby chciał mnie chronić. Mężczyzna wstał i popatrzył na mojego bohatera.
-Odejdź.- Postać przede mną warknęła.
-My się po prostu bawiliśmy kolego.
-Nie brzmiało jakbyście się dobrze bawili.
-Taa, ponieważ ona jest dziwką.- Mężczyzna staje się niewyraźny. W jednym momencie postać wymierza cios pięścią w twarz obcego mężczyzny.
-Powiedziałem odejdź.- Mężczyzna nie spierał się. Odszedł trzymając się za bolącą szczękę. Postać obróciła się przodem do mnie i mogłam go lepiej zobaczyć. Brązowe loki, piękne zielone oczy, parę tatuaży ukazujących się na jego długich, wyrzeźbionych rękach.
-Cześć kochanie- powiedział niewyraźnie jakiś facet, o boże! to ten sam co ostatnio wyrwał mnie do tej alejki, pamiętacie?- co ty na to, żebyśmy poszli do domu i pokażę ci chwilę ze swojego życia?- to nie było pytanie. To pozwoliło wytrzeźwieć mi na tyle, aby wiedzieć, że to nie było dobre.
-Umm, nie- odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku domu. Naprawdę nie chciałam tu być dłużej. Miałam złe przeczucie, nie mogłam zostać. Przed wejściem do środka pomieszczenia poczułam dwie, zimne dłonie, które obróciły mnie. Twarz kolesia, który chciał zabrać mnie do domu spotkała mnie. Teraz na serio chciałam uciec.
-Dalej kochanie, nie bądź taka. Mogę sprawić, że poczujesz się dobrze.- Wyszeptał ostatnią część.
-Powiedziała, nie- wyrzuciłam próbując się od niego odwrócić. Zauważył to jednak, zacisnął mocno zęby.
-Nie musisz być taką dziwką- Zacisnął uścisk na moim przedramieniu.
-Zostaw mnie w spokoju- powiedziałam przez zaciśnięte zęby tak bardzo chciałam się wydostać. Oparł się o drzwi, a jego twarz z znalazła się niebezpiecznie blisko mojej. Zapach alkoholu bijący od niego przyprawiał mnie i mdłości. Założył kosmyk moich włosów za ucho i pogłaskał mnie po policzku.
-Mogę powiedzieć, że będziesz wyzwaniem- wyszeptał. Próbowałam uwolnić się z jego uścisku, ale to nie działało. Przywarł mnie znowu do drzwi, a ja załkałam głośno.
-To nie jest wykorzystywanie laleczko. Po prostu pozwól się temu wydarzyć.- Zaczęłam płakać.
-Daj mi spokój! Pomocy! Niech mi ktoś pomoże! Pomoc...- Zostałam uciszona przez palący ból na mojej twarzy. Uderzył mnie. Mocno. Załkałam ponownie, a on zaczął się śmiać. Po tym zaczął niechlujnie obcałowywać mą twarz.
-Odejdź. Proszę, nie... - Mój głos łamał się przy każdym słowie.
Nagle mężczyzna przede mną zniknął, a jego miejsce zajęła inna postać. Nie mogę powiedzieć jak on wyglądał, gdyż stał plecami do mnie, ale stał jakby chciał mnie chronić. Mężczyzna wstał i popatrzył na mojego bohatera.
-Odejdź.- Postać przede mną warknęła.
-My się po prostu bawiliśmy kolego.
-Nie brzmiało jakbyście się dobrze bawili.
-Taa, ponieważ ona jest dziwką.- Mężczyzna staje się niewyraźny. W jednym momencie postać wymierza cios pięścią w twarz obcego mężczyzny.
-Powiedziałem odejdź.- Mężczyzna nie spierał się. Odszedł trzymając się za bolącą szczękę. Postać obróciła się przodem do mnie i mogłam go lepiej zobaczyć. Brązowe loki, piękne zielone oczy, parę tatuaży ukazujących się na jego długich, wyrzeźbionych rękach.
-Wszystko w porządku?- Jego głos był nadal szorstki, ale dodał mi trochę otuchy. Przytaknęłam głową.
-Dziękuję.- On również przytaknął głową i zaoferował mi swoją dłoń. Popatrzyłam na nią przez chwilę.
-Dopiero co uratowałem cię od gwałciciela, myślisz, że ja mógłbym ci to teraz zrobić?
-Możesz być seryjnym mordercą-. Zaśmiał się na to.
-Gdybym był seryjnym mordercą, już byś nie żyła.- Podniósł brwi. Westchnęłam i złapałam go za rękę. Wprowadził mnie do środka i zaprowadził do kanapy.
-Tak w ogóle, jestem Harry.
-Dziękuję.- On również przytaknął głową i zaoferował mi swoją dłoń. Popatrzyłam na nią przez chwilę.
-Dopiero co uratowałem cię od gwałciciela, myślisz, że ja mógłbym ci to teraz zrobić?
-Możesz być seryjnym mordercą-. Zaśmiał się na to.
-Gdybym był seryjnym mordercą, już byś nie żyła.- Podniósł brwi. Westchnęłam i złapałam go za rękę. Wprowadził mnie do środka i zaprowadził do kanapy.
-Tak w ogóle, jestem Harry.
- Destiny -Uśmiechnął się i zajął miejsce obok mnie
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.- Powiedział i położył rękę na moim udzie. Gdy tylko to zrobił strzepnęłam jego rękę.
-Myślałam, że nie jesteś taki jak on.- splunęłam.
-Nie jestem. Ja jestem bardziej czarujący.- Uśmiechnął się. Odchrząknęłam i odsunęłam się bardziej od niego.
-Myślałam, że nie jesteś taki jak on.- splunęłam.
-Nie jestem. Ja jestem bardziej czarujący.- Uśmiechnął się. Odchrząknęłam i odsunęłam się bardziej od niego.
-Więc, co sprowadza cię na imprezę jak ta?- zapytał przysuwając się bliżej.
-Koleżanka z pracy zaprosiła mnie. - odpowiedziałam nie zważając na jego gierkę. Nie chciałam grać.
-Nie wygląda jakby to był twój rodzaj imprez.
-Co to ma znaczyć?
-Spokojnie księżniczko. Chodziło mi o to, że nie wyglądasz jakbyś ćpała już od 12 roku życia.- rzekł i założył ręce w obronnym geście.
-Oh, a ty wyglądasz. - Spojrzał w dół na swoje stopu gdy usłyszał mój sarkastyczny komentarz.
-Być może- Powiedział gorzko. Zaczęłam bawić się palcami, nie chciałam zabrzmieć jak suka.
-Przepraszam, ja po prostu nie znam tutaj nikogo i...- Zamarłam. Jego zimne oczy spotkały moje. Na zewnątrz wyglądał niegrzecznie, ale odkryłam to ciepło w środku.
-Koleżanka z pracy zaprosiła mnie. - odpowiedziałam nie zważając na jego gierkę. Nie chciałam grać.
-Nie wygląda jakby to był twój rodzaj imprez.
-Co to ma znaczyć?
-Spokojnie księżniczko. Chodziło mi o to, że nie wyglądasz jakbyś ćpała już od 12 roku życia.- rzekł i założył ręce w obronnym geście.
-Oh, a ty wyglądasz. - Spojrzał w dół na swoje stopu gdy usłyszał mój sarkastyczny komentarz.
-Być może- Powiedział gorzko. Zaczęłam bawić się palcami, nie chciałam zabrzmieć jak suka.
-Przepraszam, ja po prostu nie znam tutaj nikogo i...- Zamarłam. Jego zimne oczy spotkały moje. Na zewnątrz wyglądał niegrzecznie, ale odkryłam to ciepło w środku.
-Możemy się poznać.- Uśmiechnął się i założył kosmyk moich włosów za ucho. Pochylił się, był niecały centymetr od moich ust. Naprawdę próbował mnie pocałować? Dopiero co się spotkaliśmy! Z jakiegoś powodu moje ciało nie chciało współpracować. Pochyliłam się również. Tuż przed tym gdy nasze usta miały się spotkać rozległ się głośny dźwięk syren na zewnątrz. Odskoczyliśmy od siebie, Niall stał nade mną. Blokował mnie od hałasu. To wyglądało jakby chciał ochronić mnie. Nie mogłam tego dostać. Dopiero co się spotkaliśmy. To jet niemożliwe by miał takie uczucia względem mnie. Nagle rozległ się głośny krzyk za drzwiami.
-POLICJA!
Niall i ja popatrzeliśmy na siebie, dało się słyszeć jakieś przekleństwa. Oboje wiedzieliśmy, że na imprezie były narkotyki. Niall chwycił mnie za rękę i podniósł z kanapy.
-Musimy się stąd wydostać.- Powiedział ściskają moją dłoń i prowadząc mnie za sobą.
-POLICJA!
Niall i ja popatrzeliśmy na siebie, dało się słyszeć jakieś przekleństwa. Oboje wiedzieliśmy, że na imprezie były narkotyki. Niall chwycił mnie za rękę i podniósł z kanapy.
-Musimy się stąd wydostać.- Powiedział ściskają moją dłoń i prowadząc mnie za sobą.
Rozdział drugi .
Gdy weszłyśmy do sali po długim opowiadaniu
Caroline zajęłam miejsce przy wielkim oknie zajmującą całą ścianę. Ławki były
podwójne, ale mi i tak towarzyszyła samotność, nawet Caroline się do mnie nie
przysiądzie .. co za piczka.
- Dzień dobry uczniowie - nagle do klasy
wszedł pan profesor z tymi swoimi .. okularkami na czubku nosa
- Dzień dobry - odpowiedzieli wszyscy na
raz. Omg ..
*
Już po całym, cholernie nudnym dniu w
szkole szłam chodnikiem w stronę domu . Szłam tanecznym krokiem ponieważ
wczułam się w muzykę wydającą się z moich słuchawek.Słuchawki spadły mi z uszu
a telefon wylądował na ziemi i w ułamku sekundy znalazłam się w jakiejś alejce,
przyciśnięta do ściany przez jakiegoś faceta .. zaraz! ja go znam .. z kąt?
sama nie wiem..
- Hej ślicznotko - powiedział dysząc i
przykładając mi nóż do policzka. Nóż?!
Zaczęłam panikować, chciałam się wyrwać
ale mężczyzna był zdecydowanie silniejszy ode mnie więc nie miałam żadnych
szans.
- Nie wyrywaj się.. trochę się zabawimy -
położył rękę na moim udzie i przejechał okruszkami palców po moim biodrze aż do
ramion. Przeszedł mnie niespodziewany dreszcz. Przycisnął mi nóż do twarz i
przejechał nim wzdłuż mojego lewego policzka. Nagle, nie wiem czy to z nadmiaru
emocji, walnęła go kolanem tam .. gdzie żaden chłopak nie chciałby być
kopniętym. Zgiął się w pół a ja nie tracąc chwili podniosłam telefon i
słuchawki i uciekłam, jak najszybciej mogłam.
Gdy byłam już przed drzwiami mojego domu
odwróciłam się by spojrzeć czy ten świr mnie nie gonił, nie .
- Jestem - krzyknęłam na cały dom po czym
weszłam tradycyjnie do kuchni
W kuchni siedzieli rodzice, a ich twarze
nie wyrażały ani miłości czy tęsknoty. Nie .. wyrażały tylko zdenerwowanie.
- Młoda damo, możesz nam to wyjaśnić? -
powiedziała mama jednocześnie kładąc przede mną kartkę .. zaraz, nie taką
zwykłą kartkę. To kartkówka .. jeszcze mi tego brakowało!
- Ja wiem, po prostu była
niezapowiedziana , no ale cała klasa .. - nie zdążyłam dokończyć bo zabrzmiał
poirytowany głos ojca
- Nie ma żadnego " ale cała klasa
" .. masz szlaban! na dwa tygodnie! A teraz idź do pokoju i ucz się na
następną, niezapowiedzianą kartkówkę. Nie uroiłam ani jednej łzy, nawet mi to
nic nie zrobiło. Przyzwyczaiłam się już do wiecznie niekończących się szlabanów
..
*
Leżałam na łóżku, w piżamie, pod miękką
kołderką .
- No mówie ci .. Masakra!. - zgadza się,
gadałam z Caroline o naszym dość częstym ostatnio temacie. Mianowicie .. moje
szlabany.
- Ale nie możesz przegapić tej imprezy! .. - Ohh .. impreza, kompletnie już o niej zapomniałam ..
- Ahh.. wymyślę coś - Tak, przy moich
rodzicach to możliwe .. zawszę są zajęci swoją pracą.
- Ok, do jutra. Dobranoc Destiii x - Po przeczytaniu Sms
uśmiechnęłam się do telefonu z tego jak mnie nazwała .. Destiii , nigdy mnie tak nie nazywała ale podoba mi się, odłożyłam telefon na szafkę i otuliłam się kołdrą
po czym zaczęłam zapadać w sen.
czwartek, 4 lipca 2013
Rozdział pierwszy.
Krew, wszędzie krew .. byłam otoczona przez grupę ludzi którzy patrzyli na mnie z łobuzerskim uśmieszkiem, nie wiem jak się tu znalazłam ale byłam cholernie wystraszona. Serce zaczęło mi bić tak szybko, że myślałam że zaraz wyskoczy. Nagle jeden z mężczyzn bez zastanowienia uderzył mnie jakimś kijem prosto w tył głowy, a nagle .. sama nie wiem .. ciemność. Otworzyłam gwałtownie oczy po czym zauważyłam że byłam sama, leżąca w swoim łóżku. HA! Znowu ten pojebany koszmar.. zaczęłam rozmyślać nad moim snem.. czy to jakaś przepowiednia? .. niemożliwe żeby 3 noc pod rząd śnił mi się ten Jeden, w najmniejszych szczegółach ten sam koszmar.
- Destiny! spóźnisz się! - z zastanowienia wyrwał mnie głos mojej matki
Przetarłam czoło z nazbieranego potu na moim czole przez ten zjebany sen. Wyskoczyłam szybkim ruchem z mojego wygodnego, dużego łóżka, wyciągnęłam bieliznę, luźną koszulkę w kratkę i czarne jeansy i poszłam do łazienki by wyszykować się do szkoły. Wzięłam szybki prysznic, założyłam ubrania, wzięłam torbę z książkami którą już wcześniej uszykowałam do szkoły i szybkimi krokami zeszłam po schodach na dół. Jak się spodziewałam moja mama już stała w kuchni ze skrzyżowanymi rękami na piersiach.
- Czy ty nigdy nie możesz przygotować się na czas? masz 5 min. - Oczywiście, codziennie ta sama gadka.
- Tak, przepraszam - spuściłam głowę w dół i usiadłam przed stołem by zjeść przygotowane przez mame naleśniki.
- Pośpiesz się .. - Ugh ... zostawiłam resztę naleśników, ucałowałam mamę w policzek na pożegnanie, wzięłam moją czarną torbę z motywem Londynu i wyszłam.
Szłam, szłam, szłam.. Gdy już stałam przed salą w której odbędzie się moja pierwsza lekcja, ktoś stanął za mną i zakrył mi oczy rękami.
- Kto to? - usłyszałam poważny, przymulony głos
- Caroline .. - westchnęłam. Codziennie to samo ..
- Nie - powiedział ten sam, przymulony głos
Frajerka, myśli że się nabiorę .. Szybkim ruchem zabrałam jej ręce i odwróciłam się twarzą do niej. Nie myliłam się .. to Caroline z tym swoim uradowanym uśmieszkiem na twarzy.
Przytuliłam ją i od razu zaczęła mi opowiadać o swojej wczorajszej imprezie urodzinowej. Ja niestety musiałam być na niej tylko jakąś godzinkę ponieważ miałam ( często przytrafiający się ) szlaban. Przegapiłam najlepsze z imprezy. Boże, czemu ja?!
▬▬▬
Yea ! Mój pierwszy rozdział ! Wiem, dużo się nie dzieje ale w następnych rozdziałach zdecydowanie będzie akcja X DD
Mam nadzieje że miło się czytało *_*
Subskrybuj:
Posty (Atom)